Słowacy, Rumuni i Włosi w Szwajcarii — jedna społeczność, trzy różne realia językowe
Słowacy, Rumuni i Włosi mieszkają w Szwajcarii często obok siebie, czasem w tej samej klatce schodowej w Zurychu, w Winterthur, w Bernie. Skutek jest wszędzie taki sam: język ojczysty zostaje w domu i w rozmowie z rodziną, a w pracy i w urzędzie obowiązuje zupełnie inny. Problem w tym, że te trzy języki mają w Szwajcar

Słowacy, Rumuni i Włosi mieszkają w Szwajcarii często obok siebie, czasem w tej samej klatce schodowej w Zurychu, w Winterthur, w Bernie. Skutek jest wszędzie taki sam: język ojczysty zostaje w domu i w rozmowie z rodziną, a w pracy i w urzędzie obowiązuje zupełnie inny. Problem w tym, że te trzy języki mają w Szwajcarii trzy różne statusy, i to one - nie liczba osób - decydują, czy ktoś dostanie w tym kraju drugą szansę. Włoski jest trzecim językiem narodowym, romański czwartym, a rumuński i słowacki nie są językami Szwajcarii w ogóle.
Włoski to jedyny z trzech języków z statusem państwowym
Włoski jest językiem urzędowym na szczeblu federalnym oraz w kantonach Ticino i Gryzonia. Włoskojęzyczna Szwajcaria obejmuje kanton Ticino i cztery południowe doliny kantonu Gryzonia. Według danych Federalnego Urzędu Statystycznego w 2020 roku włoski był głównym językiem dla 575 017 mieszkańców, czyli dla mniej więcej 7,9 proc. populacji. Dla porównania niemiecki - 4 477 946 osób, francuski - 1 624 424, a romański - 35 938.
Włoski w Szwajcarii to nie tylko język obywateli. Artykuł o szwajcarskim włoskim podaje, że włoskim ojczystym mówi w całym kraju około 700 tys. osób, a wliczając w to Szwajcarów, emigrantów z Włoch i obywateli szwajcarskich z włoskim paszportem. To szersze pojęcie niż statystyka języka głównego, bo obejmuje też tych, dla których włoski jest językiem pierwszym, a głównym językiem rozumienia zostaje niemiecki.
Druga rzecz jest mniej oczywista, a dla pracownika z zagranicy ważniejsza. Włoski pełni w Szwajcarii funkcję języka pomostowego między samymi imigrantami. Jest jednym z najczęściej używanych języków w niemieckojęzycznej Szwajcarii, służy za idiom dzieciom emigrantów, a także jako język komunikacji między pracownikami zagranicznymi różnych narodowości, w tym Portugalczykami i Hiszpanami. Na budowie w Zurychu, w logistyce w Bazylei, na produkcji w kantonie Zug - tam włoski bywa językiem, którym dogadują się ludzie, dla których żaden z języków urzędowych nie jest ojczystym.
Rumuński i słowacki to języki imigranckie, a nie szwajcarskie
Rumuński i słowacki nie mają w Szwajcarii żadnego statusu - ani federalnego, ani kantonalnego, ani gminnego. Nie są językiem urzędowym w żadnym kantonie, nie są językiem nauczania w żadnej szkole, nie są językiem mediów publicznych. W statystyce FSO należą do kategorii języków obcych, a nie do czterech języków narodowych.
Skala jest tu zaskakująco mała, bo intuicja podpowiada często coś zupełnie innego. Jako główny język rumuński podało 12 738 osób, a słowacki 12 072. To mniej niż polski (24 881), mniej niż czeski (13 433), dużo mniej niż turecki (78 015), portugalski (251 570) czy albański (230 007). Wszystkie te liczby pochodzą z tej samej tabeli FSO i liczone są na tej samej bazie.
To znaczy coś konkretnego dla kogoś, kto dopiero przyjechał. Jeśli jest Pan Rumunem albo Słowakiem, to jego język ojczysty jest w Szwajcarii językiem prywatnym: można nim rozmawiać z rodziną, z sąsiadami z tego samego pochodzenia, w klubie, w kościele. Nie otworzy nim urzędowego pisma, nie załatwi nim sprawy w gminie, nie zda nim egzaminu w szkole językowej, nie odbierze nim telefonu od pracodawcy. Nie dlatego, że jest gorszy - tylko dlatego, że Szwajcaria nie ma z nim żadnej wspólnej urzędowej ani terytorialnej historii.
Skala różnicy w jednym zestawieniu
Zestawienie poniżej liczy wszystkie pozycje na tej samej bazie 7 288 010 mieszkańców, którą stosuje Federalny Urząd Statystyczny w tej tabeli. To nie jest ranking języków, tylko porównanie trzech zupełnie różnych sytuacji prawnych.
| Język | Główny język | Udział | Status w Szwajcarii |
|---|---|---|---|
| Włoski | 575 017 (2020) | 7,9 proc. | Język narodowy, federalnie i w Ticino oraz Gryzonii |
| Romański | 35 938 (2020) | 0,5 proc. | Język narodowy, w praktyce tylko Gryzonia |
| Słowacki | 12 072 (2018) | 0,17 proc. | Brak statusu, język obcy |
| Rumuński | 12 738 (2018) | 0,17 proc. | Brak statusu, język obcy |
Stosunek włoskiego do rumuńskiego to 45 razy, do słowackiego 48 razy. To nie jest różnica kulturowa, tylko prawna i liczna zarazem. Włoski ma za sobą terytorium, szkoły, urzędy, sądy i telewizję. Rumuński i słowacki nie mają z tego terytorium nic.
Romański pokazuje, że sama liczba nie wystarczy
Najmniejszy język narodowy Szwajcarii dobrze pokazuje, dlaczego nie można myśleć o językach tylko jako o statystyce. Romański ma 35 938 użytkowników głównego języka, czyli niespełna trzykrotność słowackiego. A mimo to jest chroniony, ma szkoły, ma całodobowe radio romańskie, ma transmisję telewizyjną w języku romańskim, którą emitują codziennie w godzinach 18:00-19:00, ma wreszcie tygodniowy warsztat językowy w Engadynie, na który przyjeżdża około 50 osób rocznie.
Doliczmy do tego szczegóły, które pokazują, jak głęboko język wchodzi w codzienność. W Engadynie pierwsze trzy lata nauki szkolnej odbywają się wyłącznie po romańsku, a dopiero później przejście następuje stopniowo na szwajcarsko-niemiecki. Romansz jest językiem pisanym, w odróżnieniu od szwajcarsko-niemieckiego, i to - zdaniem autora tekstu o tym języku - ma znaczenie dla jego przetrwania. Najstarszy druk w tym języku powstał w 1530 roku, w czasie reformacji. W 1938 roku Szwajcarzy głosowali w referendum za włączeniem romańskiego do języków urzędowych.
Ta ochrona kosztuje, bo romański jest uznawany za język zagrożony, a liczba osób nim posługujących się spada. Pierwszą osobę, która opisuje ten proces od środka, znajdziesz w tekście o języku romańskim z 2012 roku. To mieszkaniec Engadyny, który mówi wprost, że jego synowie znają romansz, ale obaj ożenili się z dziewczynami z Zurychu, więc z wnukami jest już dużo trudniej. Dodałbym do tego drugi czynnik, który widać w danych o języku głównym: szkoła w Szwajcarii uczy języka urzędowego, a nie języka rodziców, więc dziecko wychodzi ze szkoły z jednym językiem urzędowym i jednym prywatnym, a do tego dochodzi presja rynku pracy i małżeństw.
Czy to znaczy, że rumuński i słowacki powinny dostać status języka narodowego? Nie ma podstaw, żeby o tym pisać. Ale skala jest już zobrazowana: najmniejszy chroniony język ma użytkowników trzykrotnie więcej niż największy z dwóch omawianych tu języków obcych. To dobrze pokazuje, czym w Szwajcarii jest status urzędowy - to nie odsetek populacji, tylko prawo do instytucji.
Czy włoski to atut? Tak, ale inny niż myślisz
Pierwsza myśl, jaka przychodzi do głowy: skoro włoski jest językiem urzędowym, to Włosi mają w Szwajcarii przewagę. To nie do końca prawda, a przynajmniej nie w takiej formie. Przewaga jest terytorialna, a nie ogólnonarodowa. Osoba z Ticino ma dokumenty w języku urzędowym, bo tam taki język obowiązuje. Emigrant włoski mieszkający w Zurychu ma dokładnie tę samą sytuację co Romun i Słowak: brak statusu, brak instytucji, cała komunikacja urzędowa po niemiecku.
To rozróżnienie warto zrobić, bo z niego wynika konkretna rada praktyczna. Dla kogoś, kto przyjeżdża do Szwajcarii w celu pracy, włoski nie jest drogą skróconą do urzędzenia. Jest natomiast realnym językiem roboczym w branżach, w których pracuje wielu pracowników zagranicznych - budownictwo, logistyka, gastronomia, produkcja.
Dla kogoś z Rumunii albo ze Słowacji, który już jest w Szwajcarii, ten sam włoski bywa najszybszą drogą do pierwszego zrozumienia otoczenia - rozmowa z kolegą z Włoch bywa łatwiejsza niż pierwsze tygodnie niemieckiego. To jednak coś zupełnie innego niż język urzędowy.
Co to znaczy przy szukaniu pracy
Praktyczna konsekwencja tych wszystkich statusów jest jedna i dotyczy wszystkich trzech grup. Agencje rekrutacyjne zajmujące się rynkiem szwajcarskim wskazują, że znajomość języka niemieckiego jest wymagana na większości stanowisk, a wyspecjalizowane oferty koncentrują się w niemieckojęzycznej części kraju. Niemiecki obowiązuje w 17 z 26 kantonów, jest językiem urzędowym nauczanym w szkołach, używanym w parlamencie, w publicznej telewizji i radizie, a także w formalnej korespondencji, książkach i gazetach. To ten język otwiera urzędy, umowy i rozmowy rekrutacyjne - niezależnie od tego, jakim językiem mówisz w domu.
Francuski jest drugim filarem, ale o węższym zasięge rynku pracy. Mówi nim ponad 2 mln osób w czterech kantonach - Genewie, Vaud, Neuchâtel i Jurze - oraz w trzech kantonach oficjalnie dwujęzycznych: Wallis, Fryburg i Bernie. Włoski i romański mają odpowiednio Ticino z Gryzonią oraz Gryzonię. To bardzo różne rynki pracy i trudno je porównywać jedną miarą.
Warto tu dodać jedną praktyczną uwagę o dokumentach. Jeśli w Twoim przypadku cokolwiek trzeba tłumaczyć, to język tłumaczenia przestaje być kwestią gustu. Apostille, tłumaczenia przysięgłe i legalizacje to osobny temat, w którym błąd kosztuje realnie pieniądze - zbieram to w osobnym tekście.
Pozycja wspólnoty: terytorium, szkoła, media
Poza samym językiem widać różnicę w trzech miejscach, które decydują o tym, czy grupa jest widoczna. Pierwsze to terytorium. Włoski ma swoje kantony, romański ma swoją część Gryzoni i swoje doliny, francuski ma swoje cztery kantony. Rumuński i słowacki nie mają terytorium w żadnym kantonie - ich obecność jest zawsze rozproszona, a nie skupiona.
Drugie to szkoła. W Szwajcarii każdy młody mieszkaniec objęty obowiązkiem szkolnym uczy się co najmniej jednego języka urzędowego innego niż jego pierwszy język. To jest ten mechanizm, który utrzymuje włoski, francuski i romański przy życiu, a jednocześnie ten, który sprawia, że dziecko z rodziny rumuńskiej wychodzi ze szkoły z jednym językiem urzędowym i jednym prywatnym. Dla dziecka Słowiaka, którego dziadkowie mówią tylko słowacko, to jest realna strata pokoleniowa. Dla dziecka Szwajcara z Ticino to jest norma, bo po prostu dorasta w dwujęzycznym świecie.
Trzecie to media. Romański ma całodobową stację radiową i regularną transmisję telewizyjną. Rumuński i słowacki nie mają w Szwajcarii mediów publicznych w swoim języku ani jednej sekundy. Jeśli dziecko tych wspólnot dorasta, to jego język ojczysty nie pojawia się w wiadomościach ani w programie dla dzieci - a to dokładnie ten kanał, przez który język utrzymuje się w głowach kolejnego pokolenia.
Jaki jest kierunek zmian
Jest jeden trend, który warto śledzić, bo za kilka lat zmieni sposób myślenia o tych statystykach. Liczba osób mówiących po niemiecku, po włosku i po romańsku spada, podczas gdy rośnie liczba osób mówiących po francusku. To opis z danych, nie teoria. Oznacza to, że włoski jako język główny będzie tracił udział, mimo że jego status prawny się nie zmienia - i że coraz więcej osób, które przyjechały jako włoskojęzyczne, z czasem przejmuje jako główny język francuski lub niemiecki.
To samo dotyczy romańskiego, tyle że tam skala jest zupełnie inna i konsekwencje są ostrzejsze. Przy 35 938 użytkowników głównego języka każde kolejne dziesięciolecie bez odbudowy pokoleniowej zostawia coraz mniej miejsca. Romun i Słowak, żeby znaleźć się w porównywalnej sytuacji, musieliby mieć na swoim języku nie tylko wspólnotę, ale i terytorium. A terytorium wymaga czegoś, czego Szwajcaria wspólnotom imigranckim nie daje - w Szwajcarii status języka wynika z terytorium, a nie z obywatelstwa państwa, z którego ten język pochodzi. To zupełnie inna droga niż ta, którą szła włoskojęzyczna Szwajcaria, i dla wspólnot imigranckich praktycznie zamknięta.
Czego tych liczb nie da się dowiedzieć
Napiszę wprost, gdzie kończy się to, co dałem wiarygodnie. Włoski, romański, rumuński i słowacki policzyłem za Federalnym Urzędem Statystycznym, bo tam są liczby z jednego źródła i z jednej bazy. Natomiast liczby osób poszczególnych narodowości zamieszkałych w Szwajcarii - konkretnie Słowaków i Rumunów z podziałem na obywatelstwo - są w tym zestawie danych, którymi dysponuję, niespójne albo zbyt stare, żeby je podać jako aktualne. Nie będę ich zmyślał, bo liczba, którą czytelnik weźmie do decyzji o swoim wyjeździe, musi być prawdziwa.
Druga sprawa: wszystkie odsetki policzone są na bazie 7 288 010 mieszkańców, którą stosuje FSO w tej tabeli. To liczba z innej dekady niż dzisiejsza populacja Szwajcarii, więc drobna różnica przy porównaniu z innym źródłem to nie błąd, tylko odmienna baza.
I trzecia rzecz, najważniejsza dla kogoś, kto wybiera między tymi trzema wspólnotami. Liczba mówi, ile osób mówi danym językiem jako głównym. Nie mówi nic o tym, jak dobrze się po nim wysławia na poziomie B2, ani o tym, czy ktoś ma rodzinę w Zurychu, ani o tym, jak wygląda jego pierwsza umowa. To są rzeczy, których żadna statystyka nie zastąpi, i które w Szwajcarii wciąż decydują więcej niż krajobraz językowy na mapie. Jeśli jedziesz do tego kraju z myślą o konkretnej ofercie pracy, sprawdź ją językiem, w którym będziesz żyć, a nie językiem, w którym mówi się przy twoim stole.
Jeśli dopiero planujesz wyjazd, warto wcześniej policzyć koszt przygotowania językowego i dokumentacji, zanim zaczniesz szukać oferty. Zajrzyj do planu nauki niemieckiego od zera do poziomu pracy, a jeśli wolisz sprawdzić, co da się zrobić bez znajomości języka, to osobno omawiam to tutaj - z konkretnymi widełkami wymagań, żeby nie tłumaczyć sobie zbyt dużo. Na rozmowie rekrutacyjnej warto zobaczyć, co naprawdę sprawdzają na poziomie B1 i B2, a jeśli rozmowa pójdzie po angielsku, to opisałem przebieg osobno.


