Przejdź do treści
Praca w Szwajcarii
Praca10 min czytania

Niemiecki w pracy — 40 sytuacji, których nie uczą na kursie

Kurs niemieckiego kończy się certyfikatem. Praca w Szwajcarii zaczyna się od rzeczy, których w programie nie ma: dzwonka, windy, spotkania o ósmej rano i rozmowy z przełożonym, gdzie nie ma czasu na poprawkę. Czterdzieści sytuacji poniżej to nie lista gramatyczna, tylko lista miejsc, w których po kursie pojawia się pie

Dwaj współpracownicy w zwykłych ubraniach roboczych przy stośle w hali, widziani z boku i częściowo od tyłu, twarze niewidoczne.
Niemiecki w pracy w Szwajcarii: 40 sytuacji, ktorych nie ucza na kursie.

Kurs niemieckiego kończy się certyfikatem. Praca w Szwajcarii zaczyna się od rzeczy, których w programie nie ma: dzwonka, windy, spotkania o ósmej rano i rozmowy z przełożonym, gdzie nie ma czasu na poprawkę. Czterdzieści sytuacji poniżej to nie lista gramatyczna, tylko lista miejsc, w których po kursie pojawia się pierwsze zderzenie z prawdziwym językiem pracy.

Niektóre z tych sytuacji są banalne. Niektóre są niebezpieczne. Jedna jest pułapką, w którą wpadają nawet osoby z dobrym certyfikatem: przekonanie, że w Szwajcarii trzeba mówić wysokim niemieckim. W praktyce jest odwrotnie, i wyjaśniam to niżej.

Dlaczego kurs nie przygotowuje do pracy

Certyfikat B1 mówi, że potrafisz zrozumieć prostą rozmowę i napisać krótkiego maila. Nie mówi, że wiesz, co jest po niemiecku „dwie godziny wcześniej". Nie uczy też, że szwajcarska poczta z czymś jest konkretnym zdaniem, tylko wyliczeniem, które trzeba zapisać co miesiąc.

Jest jeszcze jedna różnica, o której uczelnie i szkoły językowe mówią rzadko. W całym niemieckojęzycznym obszarze wysoki niemieck (Hochdeutsch) jest językiem codziennym. Dialekty są ciekawostką. W Szwajcarii jest odwrotnie.

Hochdeutsch i dialekt: dwie warstwy, nie dwie oceny

W szwajcarskiej społeczności istnieje dyglo sja, czyli podział na język formalny i nieformalny. Wysoki niemieck pełni rolę języka pisanego oraz języka sytuacji oficjalnych. Dialekty (Schweizerdeutsch) obejmują codzienną rozmowę, i robią to szerzej niż w Austrii czy Niemczech. Za granicą, w pozostałej części obszaru alpejskiego, jest odwrotnie: tam standard wypiera mowę miejscową jako język powszedni.

Skala podpowiedzi jest prosta. Szacunkowo, to około 4,9 mln osób mówi po Schweizerdeutsch. Wysoki niemieck jest przy tym jednym z czterech języków federalnych, ale dla większości mieszkańców pozostaje w praktyce językiem obcym. Stąd paradoks, który zaskakuje przybysza: język urzędowy kraju, w którym mieszka się i pracuje najlepiej, to dla wielu Niemców drugi język.

Praktyczna konsekwencja jest taka, że Hochdeutsch wystarczy do czytania i pisania, a do rozmowy potrzebujesz zrozumienia mowy. Nie musisz jej produkować, żeby pracować. Musisz ją rozumieć, żeby nie wyjść z sali konferencyjnej z wrażeniem, że omówiono coś, co ciebie dotyczy.

Uczelnie i kursy traktują dialekt jako odrębną umiejętność obok standardowego niemieckiego. Osobne kursy Schweizerdeutsch prowadzą szkoły i uczelnie w całej Szwajcarii. To sygnał, że to nie jest kaprys ani gadka, tylko zdefiniowana luka w ofercie edukacyjnej.

Jeśli dopiero wybierasz się do Szwajcarii i myślisz, czy warto przygodzić sobie sprawę od klasy językowej, to zacznij od sprawdzenia, które branże w ogóle wymagają certyfikatu. Część z nich uczy na miejscu.

Co pracodawcy realnie sprawdzają

Tego, ile dokładnie ogłoszeń wymaga B1, a ile B2, nie sprawdziłem - przy zbieraniu danych dla tego tekstu nie udało się przejrzeć realnych ofert pracy w całej Szwajcarii, więc nie podaję żadnych procentów ani mediów. Mogę powiedzieć tylko tyle, co da się podeprzeć konkretnym przykładem.

Portal gesundheitsberufe.ch, prowadzony we współpracy ze Szwajcarskim Czerwonym Krzyżem, dla zawodu pomocnika pielęgniarskiego (Pflegehelfer) wymaga słuchu i czytania w języku danego regionu na poziomie co najmniej B1. Zwróć uwagę na sformułowanie: chodzi o rozumienie i czytanie, nie o mówienie. To wzorzec, który powtarza się w wielu zawodach, gdzie kontakt jest z klientem, a decyzje podejmuje kto inny.

To nie jest wymów lenistwa. Poziom B1 sprawdza rozumienie, a nie popisywanie się, i warto go traktować dokładnie tak, jak traktuje się każde inne wymaganie formalne: wcześniej, zanim wyjdziesz.

Czterdzieści sytuacji, które nie wchodzą w program kursu

Pierwsze dni i pierwsze pytania (1-8)

1. Karta zapasowego wstępu i strefy. Kwestia, która pada na Anmeldung, a nie na rozmowie kwalifikacyjnej: czy pracujesz w strefie przekraczającej granice, bo wtedy potrzebujesz zezwolenia. Po niemiecku to osobna rozmowa, nie kwestia kwalifikacji.

2. Zmiana kantonu w trakcie pracy. Przenosisz się z Zurychu do Bazylei, zmienia się język biura i czasem układ zbiorowy. Warto wiedzieć, że kanton sam określa warunki.

3. „Möchten Sie noch etwas ergänzen?" Zdanie, które pada na końcu każdego spotkania i na końcu każdej rozmowy. Zwykłe „nein" wystarczy, ale brak reakcji wygląda jak niedosłuchanie.

4. „Könnten Sie das schriftlich zusammenfassen?" Poproszenie o podsumowanie na piśmie. W szwajcarskiej kancelarii to codzienność, w polskiej rzadkość. Wyznanie, że czegoś nie zrozumiałeś, jest tu bezpieczniejsze niż milczenie.

5. E-mail od szefa o godzinie 19:40. Nie odpowiadaj w tej samej minucie, ale odpowiedz rano, z konkretem. W Szwajcarii kultura terminowości jest silniejsza niż w wielu krajach, w których pracujemy.

6. Podpisanie umowy bez przeczytania. Umowa o pracę w Szwajcarii to osobny dokument z konkretnymi składnikami, nie jedna strona. Nie podpisuj czegoś, czego nie czytałeś.

7. Zapytanie o pensję. „Wie hoch ist das Bruttogehalt?" pada rzadziej niż w Polsce, a kwota brutto różni się od kwoty na rękę. Nie ma odpowiedzi uniwersalnej - zależy od kantonu i układu zbiorowego.

8. Kwestia, czy to jest dozwolone. Pracodawca pyta „Darf ich ...?" znacznie częściej niż zakładałbym. To cecha szwajcarskiej kultury prawnej, nie kwestia zaufania do pracodawcy.

Spotkania i głosowanie (9-16)

9. Mówienie na spotkaniu po raz pierwszy. Nie czekaj na zaproszenie, ale zacznij od rzeczy bezpiecznej: „Darf ich kurz etwas ergänzen?"

10. Nie zrozumienie długiego zdania. Przerwij grzecznie i poproś o powtórzenie fragmentu: „Entschuldigung, den zweiten Teil habe ich nicht verstanden." To jest normalne, nie jest wykroczenie.

11. Zgadzanie się bez zrozumienia. „Ja, klar" po dwóch zdaniach, których nie zrozumiałeś, bywa później problemem. Lepiej: „Ich melde mich dazu."

12. Protokół ze spotkania. W Szwajcarii protokół pisze się niemal zawsze po Hochdeutsch, nawet jeśli spotkanie szło po dialekcie. To jedno z pierwszych miejsc, gdzie rozróżnienie obu warstw robi się praktyczne.

13. Przedstawianie kolegi z zespołu. „Darf ich Ihnen Herrn Kowalski vorstellen?" - zwrot, którego polski kurs zwykle nie daje, a który przydaje się od pierwszego dnia.

14. Przepraszanie za spóźnienie z niewyraźną wymówką. „Der Zug hatte Verspätung" wystarczy. Rozwijanie tłumaczenia tylko pogarsza sprawę.

15. Milczenie, kiedy nie rozumiesz dyskusji. Cicho trzymane pytanie kosztuje więcej niż pytanie wprost. Ludzie w Szwajcarii pytają.

16. Wyrażenie niezgody. „Da bin ich mir nicht sicher" brzmi pewnie, ale unika od razu twardego „nie". Daje ciąg dalszy dyskusji zamiast zamykania jej.

Telefon, poczta, papiery (17-24)

17. Odebranie telefonu, gdy nie rozumiesz. „Einen Moment bitte, ich schaue in meinem Kalender nach." To zdanie ratuje więcej rozmów niż jakikolwiek podręcznik.

18. Prośba o powtórzenie w urzędzie. Urzędy kantonalne mają równe prawa co Ty, a język urzędowy jest Hochdeutsch. „Können Sie das bitte langsamer wiederholen?" jest w pełni uzasadnione.

19. Rachunek od kasy chorych. Przychodzi po niemiecku, w formie, której polski system nie uczy. Zainteresowani prawami pracownika w Szwajcarii znajdą tu konkretne kwoty, ale warto czytać te dokumenty wcześniej, a nie po.

20. Lohnabrechnung, czyli rozliczenie pensji. Nazwa „płacówka” jest dosłowna. To zestawienie składek, podatku i brutto, którego nie uczy żaden kurs. Sama struktura tych widełek i zasady, dlaczego brutto i na rękę to dwie różne liczby, są opisane przy systemie płac w Szwajcarii.

21. Rejestracja adresu. Meldunek w gminie, czyli Anmeldung, i wynikający z niej adres jako punkt kontaktowy dla urzędów. Wszystkie pisma przyjdą po niemiecku, również gdy mieszkasz w kantonie francuskojęzycznym. Samą procedurę opisuję osobno przy meldunku w kantonie, bo to pierwszy moment, w którym dostajesz pocztę po niemiecku.

22. List od kasy chorych, którego nie rozumiesz. Formalny, urzędowy niemiecki jest najtrudniejszy. Poproś osobę z zespołu o przeczytanie razem, zanim wypłynie termin.

23. Wysyłka rzeczy do Polski. Formularz, pytanie o cło i koszt. To rutyna, ale przy pierwszym wysyłaniu zajmuje pół dnia, bo język formularza jest najgęstszy ze wszystkich.

24. Rekrutacja na stanowisko w zespole międzynarodowym. Rozmowa może być po angielsku, ale umowa, regulamin i codzienna praca zostają po niemiecku. Dwie rzeczy, które łatwo pomylić. O tym, co naprawdę czytają w aplikacji, pisałem przy liście motywacyjnym do Szwajcarii.

Trudne sytuacje (25-32)

25. Pomyłka przy zadaniu. „Da ist mir ein Fehler passiert" otwiera rozmowę. Odwrotna kolejność, czyli tłumaczenie, zanim przyznasz się do błędu, jest w Szwajcarii szczególnie źle odbierana.

26. Nie zgadzasz się z przełożonym. „Ich sehe das anders, weil ..." z konkretem. Samo „nein" bez uzasadnienia zostawia sprawę otwartą.

27. Choroba. Zgłoszenie nieobecności idzie w konkretnym formacie, zwykle tego samego dnia rano. Dla pracodawcy najważniejsze jest powiadomienie, nie diagnoza.

28. Nie wiesz, co ktoś właśnie powiedział. „Ich verstehe den Dialekt leider nicht ganz" jest w Szwajcarii normalnym zdaniem i jest uprzejmością, nie wyznaniem. Zdanie „Ich spreche leider nur Hochdeutsch" działa, ale brzmi, jakbyś był na pierwszym dniu.

29. Ktoś mówi do ciebie po francusku, a twój kontrakt jest po niemiecku. To częstsze w kantonie Vaud i Genewie niż w Zurychu, ale zdarza się też w wielonarodowych zespołach. Warto ustalić na początku, w jakim języku ma się odbywać spotkanie.

30. Wychodzisz z terminem spotkania bez zapisania ustaleń. Krótki mail z ustaleniami po spotkaniu jest w Szwajcarii częścią kultury pracy, nie formalnością. W razie sporu to jedyne, co masz.

31. Rozumiesz wszystko, ale brzmi obco. Twój Hochdeutsch będzie miał ślad polskiego akcentu przez długi czas. To nie przeszkadza w pracy, ale przeszkadza w rozmowach prywatnych. Dlatego kurs dialektu traktowany jest jako osobna sprawa.

32. Musisz przekazać złą wiadomość klientowi. Kolejność: fakt, konsekwencja, propozycja. W Szwajcarii komunikaty, w których fakt pojawia się po usprawiedliwieniu, odbierane są jako unik.

Praca poza biurem (33-40)

33. Rozmowa z klientem, który nie chce rozumieć. „Ich spreche für mehrere Personen" użyte grzecznie, ale stanowczo, kończy tłumaczenie zostawiając cie w roli tłumacza.

34. Szkolenie, na którym nie zrozumiałeś połowy. Materiały szkoleniowe są po Hochdeutsch, a wykładowca przechodzi na dialekt w przykładach. Poproś o materiał wcześniej, to standardowy, nie wyjątkowy request.

35. Weryfikacja tożsamości u klienta. Dowód, który trzeba pokazać, i pytania, które są po niemiecku urzędowym, nie biznesowym. Nieco inny niż w rozmowie kwalifikacyjnej.

36. Umowa z podwykonawcą. Małe firmy w Szwajcarii często działają na podstawie umów ramowych i części w wielu językach. Warto mieć osobne zadanie dla tej umowy, bo to nie to samo co etat.

37. Pierwszy urlop, na który jeszcze nie masz prawa. W pierwszym roku urlop narasta proporcjonalnie, a niektóre kantyony liczą inaczej. Sam język tego nie wyjaśnia, ale każda odpowiedź będzie niemiecka.

38. Sytuacja, gdy tłumacz kosztuje, a nie masz go pod ręką. W Szwajcarii tłumacze przysięgli są drożsi niż w Polsce, ale mają obowiązek zachować poufność. To opcja, którą warto znać, zanim pojawi się potrzeba.

39. Spotkanie w kantonie francuskojęzycznym. Jeśli dojeżdżasz do pracy w kantonie Vaud, Genewa, Neuchâtel lub Jura, język urzędowy jest inny. Nie jest to problem, jeśli wiesz o nim wcześniej.

40. Moment, w którym przestajesz potrzebować tłumaczenia. Nie ma daty. To zdarza się wtedy, kiedy przestajesz tłumaczyć w głowie i zaczynasz słyszeć zdania zakończone, nie tylko początki. Kurs tego nie mierzy.

Co z tego da się wykorzystać od razu

Nie da się przygotować do czterdziestu sytuacji tak jak do gramatyki, bo to nie gramatyka. Da się natomiast zrobić trzy rzeczy, które skracają największą część problemów.

Pierwsza: naucz się rozumieć, że dwa języki w Szwajcarii to normalka, a nie Twoja porażka. Wysoki niemieck zostawia dla formalności, pisania i spotkań w zespole. Jeśli wchodzisz w pracę bez znajomości języka, masz do dyspozycji ścieżki, gdzie pracodawca uczy cię w trakcie.

Druga: naucz się kilkudziesięciu zdań ratunkowych, które pozwalają zapytać o powtórzenie, sprawdzić termin i zaznaczyć, że czegoś nie zrozumiałeś. To jest część pracy, którą da się przećwiczyć w tydzień, bez zdania, że wreszcie „ruszam dalej" po kursie.

Trzecia: poproś od razu o materiały po piśmie. W szwajcaryjskim biurze nie jest to uprzejmość, tylko standardowy sposób pracy, a oszczędza godziny na spotkaniach.

Jeśli dopiero planujesz wyjazd i rozważasz, czy zacząć od kursu, czy od szukania pracy bez języka, kolejność jest prosta: najpierw praca bez znajomości języka tam, gdzie pracodawca uczy w trakcie, a kurs zostaw sobie na moment, w którym będziesz chciał awansować. Formalności, o których pisze się osobno, to wizy i dokumenty przed wyjazdem. Język pojawia się tam wcześniej niż w pierwszym dniu pracy.

Przeczytaj też

Lista oczekujących

Ten temat to jeden rozdział z ebooka

„Pierwszy rok w Szwajcarii” powstaje teraz. Zostaw adres e-mail, a powiadomię Cię o premierze i o cenie dla listy.