Przejdź do treści
Praca w Szwajcarii
Ogólne5 min czytania

Mentalność Szwajcarów – jak wygląda codzienna relacja

Aktualizacja:

Niskopodłogowy tramwaj na przystanku w pochmurny poranek; kilku pasażerów czeka w rozsuniętych odstępach, widziani od tyłu
Punktualność i dystans to nie chłód, tylko codzienna konwencja — relacje budują się tu powoli.

Szwajcarzy na co dzień są punktualni, rzeczowi i trzymają wyraźny dystans, zwłaszcza na początku znajomości - a jednocześnie potrafią być zaskakująco lojalni i pomocni, kiedy już przekroczysz tę pierwszą barierę. Jeśli przyjeżdżasz z Polski, najczęściej odczuwasz to jako chłodniejszy, ale bardziej przewidywalny styl kontaktu: mniej spontaniczności, za to więcej trzymania się słowa.

Punktualność, która jest niemal świętością

Jeśli umawiasz się na 14:00, to znaczy dokładnie 14:00 - nie kwadrans później "bo tak wyszło", ale też nie pięć minut wcześniej. U mnie ta zasada dotyczy wszystkiego: spotkań prywatnych, pociągów, wizyt u lekarza. Spóźnienie bez uprzedzenia traktowane jest poważniej niż w Polsce, więc jeśli wiesz, że się spóźnisz choćby o dziesięć minut, lepiej napisz wcześniej - to naprawdę robi różnicę.

Prywatność i dystans na start znajomości

Zaproszenie do domu po pierwszym czy piątym spotkaniu to u Szwajcarów rzadkość, nie chłód celowy. Znajomości budują się wolniej niż w Polsce, gdzie spontaniczne "wpadnij na piwo" jest normą już po kilku rozmowach. To nie znaczy, że Szwajcarzy są nieprzyjaźni - po prostu prywatność traktują poważnie i wpuszczają do niej stopniowo. Jak już Cię wpuszczą, relacja bywa trwała i solidna.

Szczerość bez marudzenia

Na pytanie "co słychać" usłyszysz najczęściej "dobrze", nawet jeśli akurat nie jest. To nie fałsz, tylko konwencja: problemami dzieli się z bliskimi, nie z przypadkową osobą w windzie. W pracy za to krytyka bywa bardzo bezpośrednia, choć podana kulturalnie - bez owijania w bawełnę, ale też bez podnoszenia głosu. Polakowi przyzwyczajonemu do trochę innego rytmu rozmowy ten kontrast na początku może się wydać dziwny - u mnie pierwsze miesiące upłynęły na próbach odgadnięcia, czy krótka, rzeczowa odpowiedź współpracownika oznacza problem, czy po prostu taki tu zwyczaj.

Pieniądze to temat tabu

"O pieniądzach się nie mówi, pieniądze się ma" - to powiedzenie naprawdę oddaje podejście, z jakim się tu spotykasz. Pytanie o czyjąś pensję czy cenę mieszkania w towarzystwie to prosta droga do niezręcznej ciszy. Zamożność bywa spora, ale afiszowanie się nią - już niekoniecznie.

Natura i segregacja śmieci jako styl życia

Weekendy w górach, nad jeziorem albo na rowerze to nie moda na Instagram, tylko realny sposób spędzania czasu wolnego. Segregacja odpadów jest tu dopracowana do poziomu, przy którym polski system wygląda jak dopiero pierwszy krok - i, mówiąc szczerze, ja sam pierwsze miesiące spędziłem na sprawdzaniu, do którego kosza wrzucić co, żeby sąsiedzi nie patrzyli na mnie z dezaprobatą.

Praca kończy się punktualnie - i to jest normalne

Nadgodziny nie są tu powodem do dumy, raczej pytaniem "dlaczego nie zrobiłeś tego w normalnych godzinach". Spotkania po 17:00 zdarzają się rzadko, a maile wysyłane późnym wieczorem są odbierane raczej źle niż jako oznaka zaangażowania. Dla kogoś przyzwyczajonego do nadgodzin jako czegoś oczywistego to bywa jedna z przyjemniejszych zmian po przeprowadzce.

Nie ma jednej "szwajcarskiej" mentalności

Szwajcaria ma cztery regiony językowe, a mentalność, styl komunikacji, a nawet poczucie humoru potrafią się różnić między kantonami bardziej, niż mogłoby się wydawać w tak małym kraju. To, co sprawdza się w Zurychu, niekoniecznie zadziała tak samo w Genewie czy Lugano. Warto to mieć z tyłu głowy, zanim uogólnisz pierwsze wrażenia z jednego miasta na cały kraj.

Impreza, która nie kończy się szybko

Tu ciekawostka, która mnie samego zaskoczyła: mimo tego sztywnego wizerunku, na domówce Szwajcarzy potrafią zostać do bardzo późna, a samo pożegnanie bywa dłuższe niż reszta wieczoru. Ktoś ogłasza, że już wychodzi, potem jeszcze pół godziny rozmawia w przedpokoju, a w końcu i tak zostaje na jeszcze jedną kawę. Ten kontrast między dystansem na co dzień a serdecznością, kiedy już ktoś zostanie wpuszczony bliżej, jest chyba jedną z rzeczy, których najbardziej nie da się przewidzieć z zewnątrz.

Jak się w tym odnaleźć na co dzień

Największa zmiana, jaką musisz sam u siebie wprowadzić, to cierpliwość przy budowaniu relacji - nie oczekuj, że znajomości z pracy przeniosą się od razu na grunt prywatny. Druga rzecz to pilnowanie punktualności i słowności, bo to tutaj waży więcej niż gdzie indziej: jak coś obiecujesz, dotrzymuj, a jak wiesz, że się spóźnisz, napisz wcześniej zamiast tłumaczyć się na miejscu. Trzecia sprawa - naucz się nie brać chłodniejszego dystansu do siebie personalnie, bo w 9 na 10 przypadków to po prostu kultura, nie osobista niechęć.

Czwarta rzecz, o której mało kto mówi: nie oceniaj po pierwszym spotkaniu. Osoba, która na starcie wydaje się sztywna i zdawkowa, po kilku miesiącach potrafi okazać się kimś, na kogo naprawdę można liczyć - tylko trzeba dać temu czas, którego w Polsce zwykle nie potrzeba aż tyle.

Piszę z własnego doświadczenia i na bazie tego, co obserwuję u innych Polaków na emigracji, ale każdy kanton i każde środowisko pracy mają swoje niuanse - warto obserwować i dopytywać na miejscu, zamiast zakładać, że jedna zasada działa wszędzie tak samo.

Jeśli chcesz mieć pod ręką więcej takich obserwacji, zanim sam wylądujesz w Szwajcarii - zapisz się na listę, a wyślę Ci oś czasu pierwszego roku, żebyś wiedział, na co realnie zwrócić uwagę, zanim zderzysz się z tym na własnej skórze.

Przeczytaj też

Lista oczekujących

Ten temat to jeden rozdział z ebooka

„Pierwszy rok w Szwajcarii” powstaje teraz. Zostaw adres e-mail, a powiadomię Cię o premierze i o cenie dla listy.